UZDRAWJASIE NASZE DUDKI
jestem domem w umiłowaniu

Watedarbûna Jiyanê Ye



Dziś będę bardzo nie miły więc jak nie chcesz to nie czytaj. Być może to jeden z ostatnich postów na tej stronie. Wszystko za sprawą ACTA 2, które może wejdzie. Jeszcze jest szansa by to zatrzymać. Człowiek zmaga się z polityką cenzury facebooka to jeszcze na dodatek wprowadzić chcą prawo, które może doprowadzić do przymusowej cenzury w całej Europie. Chcecie mieć drugie Chiny to je będziecie mieli. Ludzie są jak te płody w kokonach z zdjęcia poniżej. Doją Was, robią z Wami co chcą, tworzą chory system, a Wy kurwa nic, kompletnie nic. Siedziecie na dupie i oglądacie tego swojego pierdolonego Big Brothera, no gratulacje. Dzieci, które to kurwa oglądają mają wypalone mózgi, idźcie sobie obejrzeć Nagie Randki, Warsaw Shore albo inne gówno żeby jeszcze bardziej Was wypaliło z intelektu. Milienialsi chyba nie mają kurwa pojęcia czym tak na prawdę jest opisany przez Orwella - Wielki Brat. Właśnie to jest symbol najbardziej opresyjnego systemu jaki możemy sobie wyobrazić. Wszechobecne teleekrany monitorowały wszystko. Policja myśli, myślozbrodnia, nowomowa. Czy kurwa ludzie wiedzą co te pojęcia znaczą? Orwell przewraca się w grobie. Wkrótce odbędą się protesty i nie pierdolcie mi, że nie wiecie gdzie, bo znalezienie informacji to jakieś 0,21 sekundy. Mega wysiłek co nie? Nie możecie wyjść na ulicę? Okej to wejdźcie na profile polityków i cisnąć ich, jechać ich jak szmaty aby zablokowali ten cyrk albo niech pakują walizy i wypierdalają na Grenlandię. Żyją za NASZE pieniądze, więc mamy prawo od nich wymagać. Musimy wypierdalać z tej Unii Europejskiej. Rządzą tym kołchozem komisarze, niczym w Sowieckiej Rosji. Śmiech na sali, że Wielka Brytania nie potrafi wyjść z tej organizacji, no jak kurwa nie? Co za bydło, które nie ma jaj się postawić, z takim bydłem można zrobić wszystko.

To tłum zasila ten system i jeśli dla tłumu ważniejsze są jakieś pierdoły niż podstawy wolności to równie dobrze możecie sobie palnąć w łeb. Jakim kurwa trzeba być ignorantem by nie widzieć tego co się dzieje. Kurwa macie jak na tacy podane informacje co się dzieje w Chinach, jak popierdolone prawo tam wprowadzono. To samo będzie u nas bo jest to część globalizacji, którą na siłę nam wciskają. Chcą rządu światowego i będę do tego dążyć wszystkim co mają, będą się wysługiwać korporacjami, albo organizacjami takimi jak Unia Europejska. Jak myślicie kto kurwa lobbuje cenzurę internetu? Kto się boi internetu? Przypomnijcie sobie jaka fala krytyki spadła na kryptowaluty tylko i wyłącznie dlatego, że Banki i Elity nie mogą ich kontrolować. Teraz zaczynają wypuszczać swoje kryptowaluty by ugryźć choć kawałek tego tortu, a jest co dzielić. Nawet jak bardzo nie podoba ci się ten post, bo jest jaki jest pełen wulgaryzmów to czasami nie da się inaczej wyrazić swoich myśli. Można kurwicy dostać gdy widzi się wszechobecną ignorancję. Chcecie mieć Big Brothera to go będziecie mieli, Wy nawet w małym procencie nie zdajecie sobie sprawy co Oni dla Was szykują. W najbliższym czasie na stronie nie pojawi się żaden post, poczekam sobie co się będzie działo, być może to wejdzie więc nie wiem co się stanie z tą stroną. Może to wszystko chuj strzeli i wtedy się obudzicie jak z twojej ulubionej strony znikną w "dziwny" sposób pewne treści... Kurwa niech mnie wsadzą do więzienia za memy, co za czasy że trzeba to tłumaczyć dorosłym ludziom. Jeśli dalej będziecie tak ulegać temu co Oni z Wami robią to skończycie w obozach koncentracyjnych. Przeżyjecie takie piekło jakie Wam się nie śniło.


https://www.stopacta2.org/pl/strona-glowna/

















































































Ale zioła? Psychotropy? W czasach biblijnych? W naszej narkofobicznej wyobraźni jakoś to się nie mieści, a uczucia Prawdziwych Polaków obraża. Warto sobie jednak uzmysłowić, że wielu wybitnych religioznawców uważa, że korzenie chrześcijaństwa i wielu innych kultur religijnych tkwią w kulcie rozrodczości, oraz że praktyki kultowe, takie jak spożywanie substancji halucynogennych w celu zrozumienia myśli Boga przetrwały do czasów chrześcijańskich. John Marco Allegro (1923–1988), brytyjski historyk religii, twierdził, iż na kultowe stosowanie halucynogenów wskazuje analiza językowa świętych ksiąg (Allegro był ekspertem od rękopisów z Qumran). Jego książka na ten temat, The Sacred Mushroom and the Cross (1970) spowodowała masowy atak oburzonych, który zrujnował jego karierę naukową (narkofobia nie jest naszą specjalnością narodową). Rehabilitacja poglądów Allegro nastąpiła dopiero pośmiertnie, kiedy w latach 2006–2009 doceniono wartość jego pracy i niesłuszność ideologicznie motywowanych, zmasowanych ataków konserwatywnych uczonych. Wróćmy do roślin o własnościach psychotropowych, rosnących na ziemi Izraela. Rośliny wonne, mogące wywoływać odmienne stany świadomości, są wymieniane w Biblii. Czy były wśród nich konopie, których produktem jest marihuana? Pierwszą uczoną, która tak sugerowała (w pracy magisterskiej!) była warszawianka, Sara Benetowa, która uważała, że marihuaną była występująca w Biblii trzcina wonna, używana do sporządzania świętego oleju. Technologię produkcji shemen ha-mishchah, służącego do namaszczania Arki Przymierza i kapłanów, podaje Księga Wyjścia (Wj 30,23-25): “Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. I uczynisz z tego święty olej do namaszczania. Będzie to wonna maść, zrobiona tak, jak to robi sporządzający wonności. Będzie to święty olej do namaszczania.” Tak więc ucierało się około 6 kg mar deror (mirry), 3 kg kinnemon besem (słodkiego cynamonu), 3 kg keneh bosem i 6 kg kiddah (kasji) w shemen sayith (oleju z oliwek), przy czym uczeni nie zgadzają się, czy hin to cztery, czy raczej siedem litrów. O ile mirra i słodki cynamon nie budzą wątpliwości, czym były (żywica z Commiphora sp. i wewnętrzna kora z Cinnamomum sp.), a z kasją jest niewielki problem, ale najprawdopodobniej jest to też cynamon, pochodzący z Cinnamonium iners, o tyle trzcina wonna, keneh bosem wzbudziła kontrowersje za sprawą wspomnianej Sary Benetowej, która ukończyła archeologię na Uniwersytecie Warszawskim w 1935 roku, po czym przeniosła się na studia doktoranckie do USA. Zainteresowana polskimi i żydowskimi rytuałami ludowymi i wykorzystywaniem w nich roślin lokalnych, jeszcze przed wyjazdem do Ameryki wydała w Polsce w 1936 roku pracę Konopie w wierzeniach i zwyczajach ludowych, w której postawiła tezę, że biblijna “wonna trzcina” to konopie. Praca ta (bardzo ciekawa i dostępna in extenso na hyperreal.info) przeszła bez echa, ale kiedy autorka, już jako Sula Benet, doktor Columbia University, opublikowała ją w 1967 roku pod tytułem Early Diffusion and Folk Uses of Hemp, została dostrzeżona i przedrukowana w wydanej przez Verę Rubin książce Cannabis and Culture (The Hague: Mouton, 1975) i stąd przedrukowana do monumentalnej, 26-tomowej Encyclopedia Judaica (Tom 8, s. 323). Większość uczonych nie zgadza się z propozycją Benet i uważa, tradycyjnie, że wonną trzciną jest tatarak, Acorus calamus. Mam wrażenie, przeglądając dyskusje na ten temat, że wielu argumentujących przeciw identyfikacji trzciny wonnej z marihuaną czyni to ze względów ideologicznych — nie wypada, aby prorocy, królowie i autorzy świętych ksiąg działali pod wpływem narkotyku. Chociaż, nawiasem mówiąc, stosowanie środków uważanych obecnie za nielegalne dla wspomagania aktywności mózgu, może przynieść całkiem dobre skutki. Głównie jednak chodzi nie o halucynogeny, ale stymulanty. Powszechnie wiadomo, że papież Leon XIII, twórca przełomowej encykliki Rerum novarum, był namiętnym użytkownikiem Vin Mariani, napoju będącego Red Bullem drugiej połowy XIX wieku (udekorował nawet producenta, Angelo Marianiego, złotym medalem z własnym wizerunkiem), a Vin Mariani było ekstraktem liści koka w czerwonym winie i zawierało do 100 mg czystej kokainy w kieliszku. Jedno z większych dzieł myśli społecznej Kościoła, wprowadzające idee chrześcijańskiej polityki społecznej jako odpowiedzi zarówno na marksizm, jak i na “dziki” kapitalizm, było stworzone przez wspaniały mózg dodatkowo stymulowany kokainą! Nie ma najmniejszej wątpliwości, że produkty konopi były znane na Bliskim Wschodzie i byłoby rzeczą dziwną, gdyby wyrzekli się ich stosowania Izraelczycy. Ale nawet jeżeli tak chcielibyśmy przyjąć, to zamienienie marihuany tatarakiem jest czymś więcej niż zamianą siekierki na kijek. Tatarak, również od dawna używany w medycynie Bliskiego i Dalekiego Wschodu, zawiera liczne substancje psychoaktywne (jeszcze nieumieszczone na liście środków zakazanych, ale parlament nie śpi), wśród których dominują alfa- i beta-azaron. Olej z tataraku jest współcześnie stosowany jako dodatek do gorzkich napojów alkoholowych: gorzkich wódek, likierów i wermutów. Jego działanie hepatotoksyczne spowodowało, że dodawanie przetworów Acorus do środków spożywczych zostało w 2002 roku zakazane w Unii Europejskiej [Scientific Committee on Food. Opinion of the scientific committee on food on the presence of beta-asarone in flavourings and other food ingredients with flavouring properties. European Commission— Health & Consumer Protection Directorate, Bruxelles, Belgium, 2002]. Tym niemniej preparaty tataraku, zwłaszcza olej tatarakowy, zaczęły się cieszyć zainteresowaniem internautów, i znajdują się w ofercie 10% stron internetowych wyszukiwanych na hasło “buy legal high” lub “buy herbal high” [Dennehy CE, Tsourounis, Miller AE. Evaluation of herbal dietary supplements marketed on the internet for recreational use. Ann. Pharmacother. 2005, 39: 1634–1639]. Sprzedający sugerują, że preparat ma właściwości halucynogenne i pobudzające, ponieważ na drodze aminowania obecny w oleju beta-azaron może ulegać metabolizmowi do 2,4,5-trimetoksyamfetaminy [Rätsch C: The Encyclopedia of Psychoactive Plants. Park Street Press, Rochester, VT, 2005]. Wydaje się jednak, że taka ścieżka metaboliczna nie jest aktywna w organizmie ludzkim, gdyż w moczu młodych Szwedów zażywających olej tatarakowy obecności tej amfetaminy nie stwierdzono [Björnstad K, Helander A, Hultén P, Beck O: Bioanalytical investigation of asarone in connection with Acorus calamus oil intoxications. Anal Toxicol. 2009;33:604-609]. Tak czy inaczej, trzcina wonna, czymkolwiek byłaby, mogła odurzać, zwłaszcza w kombinacji z winem. Trzcina wonna nie była jedynym psychotropowym składnikiem świętego oleju. Drugim była mirra. Był to produkt cenny, mógł być darem królewskim, czego dowodzi opowieść, że razem ze złotem i kadzidłem została ofiarowana przez Mędrców Dzieciątku Jezus (Mt 2,11). Nie była tylko pachnidłem — w czasach biblijnych i później używana była jako lek na wiele przypadłości, zawiera bowiem seskwiterpeny o silnych własnościach przeciwbólowych, działające na te same receptory, co morfina [Dolara P, Luceri C, Ghelardini C, Monserrat C, Aiolli S, Luceri F, Lodovici M, Menichetti S, Romanelli MN. Analgesic effects of myrrh. Nature 1996, 379, 29]. Wydaje się, iż wino z mirrą było z reguły podawane skazanym na śmierć na krzyżu aby zmniejszyć ich cierpienia. Tak więc na początku i u kresu swojej drogi życiowej Chrystus zetknął się z mirrą: na Golgocie “…dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.” (Mk 15,23